«

»

Lut 01

Relacja ze Śnieżnicy (aktualizacja 19:19 07.02.2014)

Na wstępie gratuluje cierpliwości w oczekiwaniu na otwarcie strony.

Próbujemy to jakoś rozgryźć, na razie niema pomysłu. Może w końcu zainwestujemy w jakiegoś programistę i coś poradzi… ale to dopiero jak się dowiemy jakie dotacje z Urzędu Miejskiego w Wadowicach dostaniemy….

Dzień pierwszy! 1 luty 2014


O 15:30 dotarliśmy do Gruszowca. Po drodze nikt nie ży…. przepraszam – wymiotował. Więc – WSPANIALE! :) dwa samochody wywiozły ten wielki stos walizek i sprzętu sportowego. Walizek było naprawdę wiele. W zasadzie zajmowały więcej miejsca niż uczestnicy :)…nie wiem jak to się stało.
Pokoje wszystkim spasowały. Pierwsze dwie godziny minęły bez kłótni. Oby tak dalej! O 18:00 zjedliśmy kolację. Będzie dobrze! Bo jak obsługa zobaczyła te wspaniałe dzieci, to oniemiała z zachwytu…i zobowiązała się że będą nam dogadzać, bo jesteśmy wspaniali! Boję się że wszyscy wrócą dużo grubsi…
Teraz czas na mycie. Niektórzy nie chcą, bo twierdzą że myli się rano i już dziś nie muszą. Po negocjacjach zdecydowali że nogi i uszy umyją. No i przed snem jeszcze zęby. … dobre i tyle.

o 19:42 wbijamy na salkę i będziemy mieć pogodny wieczór. Wychowawcy coś tam przygotowali. Będzie się działo. kolejna relacja…jak internet pozwoli.

zapowiedź na jutro: o 8:00 jemy, potem część na narty, potem o 12:00 Mszę z kapelą góralską, potem druga częśc na narty i o 17:00 kolacja. Reszta bez zmian.

Dzień II. 02.02.2014 – niedziela

Noc przebiegła pod znakiem brojenie przez dziewczyny. Zrobiły z 300 przysiadów i nie pomogło. Cały dzień wychowawcy myślą jakie zastosować ćwiczenia by dziewczynki spały w nocy :). Ciekawe co wymyślą.
Zgodnie z planem: 7:32 pobudka, 8:00 śniadanie (płateczki z mlekiem, a dla „niemlekowców” – kanapki z wędliną)
8:30 atak na stok grupa młodsza.
Od 10:30 były już muldy i niektórym ciężko się jeździło. Przynajmniej każdy już z młodszych może powiedzieć – pierwsza gleba zaliczona. Oczywiście wszyscy cali i szczęśliwi wrócili na Msze Świętą na 12:00. Było naprawdę majestatycznie z tą góralską kapelą (sami młodzi i dzieci).
0 13:00 obiad – pomidorowa i gulasz z ziemniakami. teraz starsi już są na stoku – śmigają po muldach. A młodsi szaleją w budynku. Za chwil kilka pójdą na śnieg – bo w przeciwieństwie do nas u nas go jest trochę :).

aha – zdjęcia jak na razie na fb: https://www.facebook.com/PUKS.Karol.Wadowice
Warto dodać profil do swoich zainteresowań by być na bieżąco. Wkrótce jak się, wrzucimy także zdjęcia na stronę. Ale w okrojonej wersji. Niestety trzymają nasz limity.

Hasło pierwszego dnia Karola Talagi: „Na następny wyjazd też jadę! Jest super!” Więc drodzy rodzice – szykujcie się na wyjazd syna na kajaki początkiem lipca :)!

Wracam po przerwie. Kiedy starsi szusowali na stoku, młodsi wybrali się na nocne manewry po lesie. A dokładnie w dwóch grupach na poszukiwania groźnego GRIZLIEGO! Grizli nas zaatakował, ale wyszliśmy bez szwanku. Po prostu potrafimy szybko biegać. W dodatku nikogo nie zgubiliśmy! :)
Na kolację była kiełbaska z grila! i UWAGA: wszyscy jedli – nawet wegetarianie! :) niesamowite…. jakoś tak wyszło że każdy „KAROL” je kiełbasę. :)
Ze smutnych wiadomości mamy taką, że jedna osoba przywiozła chyba wirusa ROTA. Dziś wieczorem już kilka razy wymiotowała. W zasadzie nie ma innej szczepionki jak modlitwa. Więc na noc będziemy się gorąco modlić by nikt więcej nie zachorował. Oczywiście za wstawiennictwem BŁOGOSŁAWIONEGO JANA PAWŁA II! Gość byłe prawdziwym HEROSEM, wiec liczymy ze coś wskóra w naszej drobnej sprawie.
Na pogodny wieczorek gramy właśnie w hokeja… takiego w pokoju. Kije trzeszczą! wrzasku co nie miara. Dzieje się. Mam nadzieję, że tak wykończymy ich tym turniejem że zasną jak aniołki. Jak myślicie, uda się?

Jakie plany na jutro? chętni na 7:00 na mszę – pewnie niezbyt wielu będzie… potem o 8:00 śniadanko i młodsi na stok, a starsi w teren. być może to jedna z ostatnich szans na ulepienie bałwana. Nasz BŁOGOSŁAWIONY patron walczy o warunki pogodowe dla nas. I są naprawdę super. W nocy dziś mrozi więc nam dośnieżą stok. (warunki na stoku bardzo bardzo przyzwoite). I jeszcze ma nam jutro zaświecić słońce. Wykorzystamy to na zrobienie pięknych fotek. Przy dobry wietrze rzucimy je jutro na stronę, bo na fb idą dość łatwo! I mam pytanie do rodziców: czytacie ta relację? podoba się wam? chcielibyście być z nami? Jest odzew dójki rodziców :)! Cieszymy sie że jesteście z nami!

Dzień trzeci – 03:02:2014

Były dziś problemy z internetem. W końcu udało się doładować i wracam z relacją do Was! Fajnie że jesteście! Bogu dzięki z Was, bo już myślałem że nie mam dla kogo tego pisać…. 😉 a tak mogę się dalej realizować w tym wspaniałym temacie. jutro postaram się być tu częściej! Nocka przebiegła bardzo spokojnie.Wszyscy spali. nawet chora Natalia nie leciała do wiaderka. Wirus jakby się  ulatniał. Jaka jest siła naszej modlitwy dowiemy się wciągu około 48 godzin. Potwierdzi się czy Błogosławiony faktycznie był/jest taki kozak :). Jestem przekonany że będziemy mogli to zgłosić do Watykanu, jako kolejny cud za wstawiennictwem Jana Pawła II. Ale nie chce zapeszać.
Ale tak skojarzyłem teraz, to dwa miesiące temu czy nawet miesiąc temu pytali mnie czy będzie śnieg na naszym obozie – odpowiadałem pewien pewności – jasne że będzie, w końcu zabieramy ze sobą Błogosławionego Jana Pawła II! A teraz znajomi dzwonią do mnie, że za tydzień będą na Śnieżnicy i proszą byśmy im trochę śniegu zostawili. Tak. Mówiłem im, że lepiej jak pojadą z JP II, bo pogoda gwarantowana. Nie dostosowali się, niech sobie radzą :). Uciekam od wywodów i wracam do relacji.

Bilans mamy na „+”. Mikołaj pojechał do domu na szybką kurację zdrowotną – coś oskrzelowego – a wróciła po kuracji do nas Dominika. Przyjechały także 4 osoby – Pani Bożena i Pan Rysiek, oraz Pan Radek i Paulinka. Jest weselej! Dominika nudzi że chce być w starszej grupie. I robi takie maślane oczy żebym się tylko zgodził. I chyba się zgodzę…. za miękki chyba jestem.
o 7:00 nie było mszy świętej – była o 6:30 – załapaliśmy się na błogosławieństwo :)
8:00 śniadanie – płatki z mlekiem, kiełbaska gotowana dla pozostałych. Niektórzy zjedli to i to i wbrew nauce „mamy” – było spoko :).
9:00 młodsza grupa rozpoczęła rządzenie na stoku! do 11:00 były hiper warunki, choć moim zdaniem nawet do 13:00 było bardzo spoko. Generalnie dzieciaki robią postępy. Chłopaki którzy wczoraj jeździli spokojnie i wolno – dziś już się wyrywali by cała trasę zjechać na kreskę…. normalnie szok. Część  osób ze starszej grupy dziś pomagała przy nauce – tych początkujących. Fajnie wyszło. Takie przyuczenie do przyszłego zawodu.
O 13:30 mieliśmy obiad. Zupa grzybowa i mielony z ziemniakami. Naprawdę wyśmienicie smakowało!
O 15:00 rozpoczęła się zabawa na słońcu i śniegu. Była rywalizacja na śnieżne budowle, była w grę w piłkę nożna i walka na śnieżki. O 17:00 wbiliśmy na kolację. Każda osoba dostała przykaz że musi mieć kanapkę na wieczór. Nie którzy bronili się że im baton wystarczy. Ale ostatecznie jak zobaczyli srogi wzrok Szefa – pokornie zrobili sobie te kanapki. Mam nadzieję że zjedzą.
O 18:00 na 4 godzinną jazdę wyruszyła grupa starsza – szukajcie ich na monitoringu wyciągu Śnieznica. Grupa młodsza aktualnie ma zajęcia integracyjne z panem Dawidem. Trochę się tłuką więc chyba jest spoko. Pójdę na kontrolę.

W między czasie informuję, że proszę sobie zarezerwować urlop jutro w pracy na 7-14 lipiec – jedziemy na kajaki na Brdę. Mile widziane całe rodziny, albo przynajmniej tatusiowie lub mamusie!

Aha – komentarze mile widziane! :) Kilka zdjęć na fb już znów jest !

Komunikat z ostatniej chwili: Dzieci stwierdziły ze nie wracają do domu! Dlaczego? No cóż. Poszedłem na górę, a tam końcówka jakiejś bajki. Nagle jeden z dzieciaków pyta – zrobimy wojnę na poduszki? Zgodziłem się… wszyscy pobiegli po podsuszki, my z Dawidem rzuciliśmy się by ogarnąć świetlice w stan bezpieczny. Zdążyliśmy. potem już było prawie poza naszą kontrolą – wielkie lanie poduszkami! Jutro jadę do centrum kupić cztery poduszki…

Plan na wtorek – jak dziś. Pozdrawiamy mamę Jasia i tatę Karola! :) Ktoś tu jeszcze czyta? snieznica (1) snieznica (2) snieznica (3) Ładne zdjęcia? :)

 

Dzień czwarty 04:02.2014.

Pogodę mamy tak naprawdę wymarzoną! Warunki na stoku bajeczne! Przepraszam, że zapuściłem się z relacją, ale od wczoraj walczę z zamówieniem kubków i koszulek. W końcu się udało. Dużo też pracy było przy dzieciach, a trzeba dać odrobinę wytchnienia wychowawcom – Tadkowi i Kubie. chłopaki padają już ze zmęczenia. Więcej napiszę o dzisiejszym dniu w trakcie ciszy nocnej, bo za chwilę lecę wymienić Kubę na stoku. Aktualnie starsza grupa wyszła jeździć. pozdrawiam wiernych czytelników :)

I wracam z relacja!
Tak, warunki na stoku dla starszych dziś bardzo dobre. Co prawda od 20:00 już są muldy, a nawet od 19:30.Ale śnieg jest zmrożony i są to muldy sypkie. Dobrze się jeździ, można polatać :, a lądowanie jest dość przyjemne.

Rodzice dziś bili rekord ilości zjazdów w ciągu dnia. Pan Irek zjechał dziś 34 razy! Gratulujemy! Ciekawe co na to pan Artur, do którego w ubiegłym roku należał rekord 25 zjazdów…Ale pan Irek zapowiada że jutro chce dobić do 40! Zacny wyczyn się szykuje…
Dzień naprawdę dość zdrowy. Na koniec wieczornej jazdy (starsi dziś na nartach do 21:45), Martynkę rozbolał brzuch. Trochę Szymon czuł się zmęczony. A pozostali pełni werwy i energii. Oj dużo w nich energii! Starsi na stoku dziś ćwiczyli slalom między ludzki – wideo po feriach. Oraz kręcenie „bączków”. Spodobało się bardzo.
Alicja dziś zmieniła instruktora snowbordu z pana Tadka na pana Dawid. Podobało się jej bardziej, bo Dawid często się wywracał. :) Młodsi natomiast, zagrali wieczorem w Uno, Mafię i piłkę nożną. A przed snem pan Kuba i Tadeusz czytali bajki. Jakie? A tu próbka:

http://www.youtube.com/watch?v=_Rf9yfrO0ZQ

<iframe width=”640″ height=”360″ src=”//www.youtube.com/embed/_Rf9yfrO0ZQ” frameborder=”0″ allowfullscreen></iframe>

przepraszam, to był link na rozluźnienie dla rodziców (mój ulubiony skecz). Link do bajek tu: A tu jedna z bajek:

NAJPIĘKNIEJSZY ZE WSZYSTKICH DARÓW Każdego poranka bogaty i wszechpotężny król Bengodi odbierał hołdy swoich poddanych. W swoim życiu zdobył już wszystko to, co można było zdobyć i zaczął się trochę nudzić. Pośród różnych poddanych zjawiających się codziennie na dworze, każdego dnia pojawiał się również punktualnie pewien cichy żebrak. Przynosił on królowi jabłko, a potem oddalał się równie cicho jak wchodził. Król, który przyzwyczajony był do otrzymywania wspaniałych darów, przyjmował dar z odrobiną ironii i pobłażania, a gdy tylko żebrak się odwracał, drwił sobie z niego, a wraz z nim cały dwór. Jednak żebrak tym się nie zrażał. Powracał każdego dnia, by przekazać królewskim dłoniom kolejny dar. Król przyjmował go rutynowo i odkładał jabłko natychmiast do przygotowanego na tę okazję koszyka znajdującego się blisko tronu. Były w nim wszystkie jabłka cierpliwie i pokornie przekazywane przez żebraka. Kosz był już prawie całkiem pełen. Pewnego dnia ulubiona królewska małpa wzięła jedno jabłko i ugryzła je, po czym plując nim, rzuciła pod nogi króla. Monarcha oniemiał z wrażenia, gdy dostrzegł wewnątrz jabłka migocącą perłę. Rozkazał natychmiast, aby otworzono wszystkie owoce z koszyka. W każdym z nich, znajdowała się taka sama perła. Zdumiony król kazał zaraz przywołać do siebie żebraka i zaczął go przepytywać. „Przynosiłem ci te dary, panie – odpowiedział człowiek – abyś mógł zrozumieć, że życie obdarza cię każdego dnia niezwykłym prezentem, którego ty nawet nie dostrzegasz i wyrzucasz do kosza. Wszystko dlatego, że jesteś otoczony nadmierną ilością bogactw. Najpiękniejszym ze wszystkich darów jest każdy rozpoczynający się dzień” Bruno Ferrero „Kółka na wodzie”

Wracam do relacji!
Jak wróciliśmy z grupą starszą do ośrodka, okazało się że wszyscy spali. 22:10 i cisza jak makiem zasiał. Pięknie wymęczeni :). W tym miejscu dodam, że po kolacji zobowiązałem każdego do zrobienia sobie minimum jednej kanapki. Niestety niektórzy nie posłuchali i nie zrobili. Wieczorem poczuli głód i zrobili postanowienie – jutro kanapki zrobimy. Ciekawą kanapkę natomiast zrobił sobie Antek. Otóż posmarował sobie najpierw dwie strony chleba dżemem, następnie je złożył, po czym położy sobie na tym dwa plastry pasztetu i przyłożył kolejną pajdą chleba. Jutro zapytam jak smakowało. Bardzo mnie to ciekawi. A Was?

Generalnie dzień był wspaniały, słoneczko, stok bardzo dobrze przygotowany. Żyć i nie umierać. Brakuje tylko Was! Wkrótce wrzucę więcej zdjęć.

W odpowiedzi do komentarzy:
@ dziadzio
postanowiliśmy nie sprawdzać przepisów czy wolno się bić na poduszki. Tu były takie fajne z pierzy gęsich :). Natalkę wrzucimy na zdjeciach wkrótce. Tylko którą? Bo mamy dwie!

@ rodzice Martynki i Dominiki
– było ciężko, ale się udało. Nie uległem. Efekt? Dominika przyszła i stwierdziła że chce być w grupie młodszej bo są tu fajne dziewczyny. :) Sukces! Dziękujemy za życzenia :)! Niech się spełnią.

@ mama Antka
niewiele się pani pomyliła. Na stoku próbuje faktycznie być najszybszy, ale temperujemy te zapędy. natomiast zwalnia na trasie powrotnej z nart. Chyba faktycznie daje z siebie dużo na stoku. Dziękujemy za życzenia! @ tata Karola księdze brakowało jakichkolwiek wpisów, wiec już jej nie prowadzimy :). Karol tu faktycznie się wyśmienicie bawi. I proszę już planować urlop na kajaki jak nie chcesz drogi tato znów tęsknić w lipcu. Niestety walki na poduszki nie będzie na kajakach, ale walka wodna – nie jedna dziennie :).
@ KASIA OGIEGŁO
Jasio daje radę. Leona w przyszłym roku zabieramy ;)! I Panią też!   Zakwaterowanie jednak osobno Leona i Jasia. Będzie bezpieczniej. Plany na jutro. Ponieważ grupa młodsza już dobrze jeździ – wybierzemy się na narty popołudni, i wieczorem. Posiłki bez zmian. Do zobaczenia!

 

A tym czasem zapraszam do galerii na fb i do poniższej:

Podobają się zdjęcia? Dziś więcej zdjęć, mniej tekstu…

Dzień piąty- 05.02.2014

Zrobiłem przed chwilą lekturę swoich wypocin. Odrobinę poprawiłem błędy. Na tyle ile mój „zmysł” polonistyczny był wstanie wyłapać. :)

7:31 pobudka. Coraz ciężej się wszystkim wstaje…
8:00 Śniadanko. Generalnie mamy dużo mleka z płatkami, ale i kanapki z dżemem świetnie smakują.
8:30 grupa starsza poszła na stok, natomiast grupa młodsza miała zajęcia z panem Dawidem – najpierw nim się ociepliło godzinkę gry i zabawy świetlicowe. Potem na polku różne szaleństwa i rywalizacje.

Na stoku warunki bardzo dobre. Zrobiło się dość tłoczno od około 10:30 – przyjechała grupa 60 osób. Rodzice krzyknęli pas i udali się na smakowanie specjałów tutejszej Karczmy. A dzieciaki nie dawały za wygraną i skupiały się na doskonaleniu slalomu między ruchomymi celami.

o 13:30 obiad.
Chwilę przed nim zafundował mi ksiądz Jan sporą dawkę adrenaliny. Zaprosił mnie do swego gazika i przewiózł przez las pod stok i z powrotem. Udało się załatwić że w końcu narty możemy zostawiać na stoku pod zamknięciem. Mamy mniej noszenia :).
A ja po tych wrażeniach chyba dziś nie zasnę…

o 15:00 zajęcia sportowe w terenie. Dzieci znów zmęczone mogły udać się na kolację. Dziś paróweczki.

o 17:30 na stok poszła grupa młodsza. Było przyzwoicie. Siłą musieliśmy ich zdejmować ze stoku o godzinie 21:40. Podczas jazdy się tak nie męczą jak podczas noszeniu sprzętu… :)

Grupa starsza wieczorem pomogła w transporcie sprzętu młodszym – niestety nie wszyscy ze starszych chcieli to zrobić. Są i takie osoby, które się migają od pomocy. Nagrodzimy tych ambitniejszych!
Potem udali się do budynku. Był konkurs tańca i karaoke. Zakończyła się ta zabawa o 22:50. Znów trzeba było przekonywać że już koniec. Ale po negocjacjach musiał być jeszcze piosenka o słowianach.

Za chwilę cisza nocna.

Hasło dzisiejszego wieczoru (znów Karola): proszę Pana, myłem się wczoraj, przedwczoraj i jeszcze przedwczoraj. Mogę się dziś nie myć?

@ mama Antka
– jutro proszę nas wypatrywać od 9:00 do 13:15. :)

Jednak kolejny rekord pobity. Nowy rekord to 38 zjazdów – Aleksander Filek.

Komisja jednak po namyślę, dalej zostawia rekord pana Irka. Dodaje do niego jedynie kategorię wiekową – „30+”.
Alek otrzymuje kategorię – open i „30-„.
pan Irek chyba podejmie wyzwanie i powalczy o triumf także w kategorii „open”. Zobaczymy czy da radę.

W budynku cisza. Dzieci „padły”. Nawet dziewczyny dziś nie broją. Jesteśmy skuteczni!

Dziękujemy też JP II za wstawiennictwo. Bo choroby znikają i trzymają się daleko. Jeszcze tylko dwa dni!

Dzień 6 – 06.02.2014

7:31 pobudka. Chłopcy błyskawicznie powstawali i szybko znaleźli się na stołówce by rozłożyć talerze. Pociesznie to wygląda jak 7-10 latki rozkładają sztućce i talerze po stołach. :)Dziewczyny wychodziły bardzo długo. Widać kryzys snu. Jest szansa że w dzisiejszą ostatnią noc będa spały, zamiast broić.
8:00 śniadanie. Jak zwykle pysznie. Dla każdego coś miłego.
8:30 wyjście młodszych na stok.
a stoku dziś dość dobre warunki. W porównaniu do poprzednich dni – słońce dziś nie grzało, jednak cieplej było i śnieg bardziej mokry niż do tej pory.
Do 13:00 sporo się wszyscy wyjeździli. Oczywiście była przerwa na oscypka.
Grupa starsza w tym czasie miała zajęcia w ośrodku i obok w terenie. Co dokładnie robili – dowiem się wkrótce.

o 15:00 wszyscy poszli na grę w bejsbol. A o 16:00 na analizę wideo zjazdów.

o 17:00 kolacja.

Plany dalsze – starsi na stok, młodsi zajęcia w ośrodku i obok, a późnym wieczorem zrobimy „grę terenową”

kontynuacja!

Dziś odkryłem kilka relacji – kto w kim sie kocha. :)
Nagle pojawiła się gra – prawda czy wyzwanie. I prawda wychodzi na jaw.
Największe powodzenia ma Karol Talaga i Pan Dawid. Ja już nie, bo jak stwierdziła Wiktoria- „Panie Karolu, pan jest poza gra bo ma pan już żonę.” Uspokoiło mnie to, już nie jestem zazdrosny :).

Dziś także chłopcy zdradzali największe wyczyny swoich tatów. I tak tata Maksia złapał kiedyś skunksa i mu pierdnął.
SZACUN! :)

Wieczorem z częścią osób wybrałem się na spacer po kubki. Okazało się że droga była mocno zlodzona i dawno nie widziałem tyle orłów co dziś zaliczył Kubuś i Karol z Norbertem.

Starsi właśnie wrócili ze stoku. Zabawa ponoć przednia. Teraz czekamy.
Za kilka chwil ogłosimy alarm. Coś porwie Pana Dawida i ruszymy na poszukiwania. :)
Najmniejsi chłopcy jednak wymiękają z tej zabawy – Bartek bardzo boi się „loch” na które poluje jego tata. I woli zostać w pokoju. Antek szuka adrenaliny i chce walczyć w pierwszym szyku.

Kolejne informacje – wkrótce!

Nocne podchody wyszły całkiem fajnie.

Musze się w tym momencie podzielić informacją o pewnym wydarzeniu.
Tuż przed snem wychowawcy zbierali pasty do zębów aby nikt się nie smarował. Jeden z uczestników twierdził że nie ma pasty, ale kolega z pokoju powiedział że przecież miałeś. Na to ten chłopak wziął portfel, wyciągnął ukradkiem z niego 20 zł i próbował wręczyć łapówkę Panu Jakubowi. Kuba przyznał, że sobie usiadł bo nie mógł wytrzymać ze śmiechu. Ciekawe gdzie chłopak się tego nauczył :). Łapówka nie przyjęta, ale mamy dzięki temu ciekawą historię! :)

7 dzień – 07:02.2014

Dziś juz moge nie mieć czasu by tu zajrzeć. (Nawet przez tydzień).

6:15 pobudka dla tych co idą na Mszę Świętą.
6:30 Mszą Święta.
7:30 dla pozostałych.
8:00 śniadanie
8:30-10:15 pakowanie i sprzetanie (jest co sprzątać)
10::15 podsumowanie obozu
10:30 schodzenie do Gruszowca
11:00 wyjazd do Szaflar
12:30 wejście na ciepłe źródła
15:00 zakończenie mycia
17:00 powrót do Wadowic. Spotykamy się pod szkołą SP4 – ul Słowackiego 2\

(czas powrotu podany + – 30 minut). Proszę dzwonić na numer do Pana Tadka od około 15:30-16:00 w kwestii potwierdzenia godziny przyjazdu:

796 747 707

Było małe opóźnienie. Mam nadzieję że wszyscy szczęśliwi są już w domu. A przynajmniej rodzice, że mają już dzieci.

około 18 lutego zamieszczę kolejną porcję informacji z wyjazdu, jak i zdjęcia. Choć jest mała szansa że zdjęcia wrzuci wcześniej Pan Tadek.

Ja dziękuję za uwage. Znikam na tydzień z powierzchni ziemi. Do zobaczenia moi drodzy wkrótce! :)

 

 

13 Komentarzy

Skip to comment form

  1. talagaj@wp.pl

    Piszcie cały czas. Bardzo fajne relacje.Trzymajcie się ciepło i walczcie z wirusami!!!

  2. KASIA OGIEGŁO

    NO PEWNIE, ŻE CZYTAMY RELACJE, NAWET KILKA RAZY DZIENNIE!!! FORMA JEST OBŁĘDNA!!! JEŻELI KTOŚ Z TAKIM HUMOREM POTRAFI ZRELACJONOWAĆ PRZEBIEG DNIA, TO NIE MA CO MARTWIĆ SIĘ O NASZE DZIECIAKI, BO NA PEWNO MAJĄ WESOŁO. ( Z RESZTĄ MÓJ SYN POWIEDZIAŁ MI WCZORAJ,ŻE NIE MA CZASU ZE MNĄ ROZMAWIAĆ) TO NAJLEPSZY DOWÓD NA TO,ŻE MU SIĘ PODOBA!!! MAM NADZIEJĘ, ŻE WIRUS ULEGNIE SILE MODLITWY I NIKOGO JUŻ NIE ZAATAKUJE!!! BAAAARDZO CHCIELIBYŚMY BYĆ TAM Z WAMI, SZCZEGÓLNIE MÓJ MŁODSZY SYN LEON, BO STRASZNIE TĘSKNI ZA BRATEM!!! ( A KIEDY SĄ RAZEM TO NIE MA CHWILI BEZ „WALKI”) TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO, BAWCIE SIĘ DOBRZE I WRACAJCIE DO NAS SZCZĘŚLIWIE!!!

  3. tata Karola

    Ja poproszę książkę skarg i wpisze tam ,że mam ograniczony kontakt z synem. po 30-sekundowej rozmowie prosi mnie bym skończył, bo on leci właśnie na „bitwę na poduszki”!!! To takie niesprawiedliwe,ja tak tęsknie!!! Ale Wam zazdroszczę!!! Bawcie się dobrze!!!

  4. rodzice Antka

    Mamy nadzieję, że w tych najszybszych na stoku nie było Antka bo w wojnie poduszkowej to pewnie jest generałem. Pozdrawiamy i życzymy dużoooo cierpliwości i mnóstwa pomysłów by ogarnąć wszystkich urwisów. Czekamy na kolejną relację, dzięki.

  5. rodzice Martyny i Dominiki

    Panie Karolu proszę się nie dać nabrać na te …..maślane oczy…:) MY się już nieraz nabraliśmy i różnie potem bywało…..Pozdrawiamy! Życzymy dalszej udanej zabawy w dobrych humorach i bez zdrowotnych zawirowań.

  6. dziadzio Paweł z Brzozowa

    Czytam relacje i oglądam zdjęcia wszystko jest super KTO pozwala dzisiaj Dzieciom na walki na poduszki „za moich czasów” po prostu były poduszki z jakiejś sztucznej waty i jak ktoś sobie zepsuł spał na łokciu. Natalka pokaż się choć na jednym zdjęciu!!!!!!!

  7. RODZICE NATALII

    My też czytamy wszystkie wiadomości bo innych informacji nie mamy. Nie wiem czy kadra nie będzie musiała się zastanowić nad adopcją wszystkich uczestników i przejęciem ośrodka.Pięknie wyglądacie na zdjęciach, śledzimy wszystko na bieżąco i życzymy pięknej pogody. Niech Was mają w opiece Anioły Stróże. Czekamy na dalsze relacje!!!!!

  8. brawo

    Gratulacje dla Pana Irka 34 zjazdy to niezły wyczyn 😉 powodzenia przy jutrzejszej próbie , jednak rekord jest na tyle dobry że już można odpuścić poprawianie jutro i odpocząć 😛

  9. mama Jasia

    z komentarzy rodziców wyczytałam,iż fakt że moje dziecko zapomina do mnie zadzwonić, nie chce lub nie ma czasu ze mną rozmawiać jest na tym wyjeździe normą!Uspokoiło mnie to, bo myślałam, że to efekt tęsknoty !!! no ale chyba gorzej jest ze mną niż z synem!!! Trochę już tęsknię!!!! Panie Karolu życzę powodzenia w pisaniu!!!! Wychowawcom życzę dużo CIERPLIWOŚCI i SIŁY!!!!!
    co do zabranie Leona w przyszłym roku na narty, to mogłoby być krucho, bo ten niespełna pięciolatek to wulkan energii, ma jej trzy razy więcej niż Janek i bywa nieprzewidywalny!!!

    POZDRAWIAM, TRZYMAJCIE SIĘ ZDROWO!!!

    P.S. gratulacje dla pana Irka!!!

  10. rodzice Antka

    Witam, dzięki za relację, poza nimi jesteśmy odcięci od wieści, telefony nie działają. Też jesteśmy ciekawi jak smakowała kanapka, no cóż może mamy talent kulinarny w domu i tylko jeszcze o tym nie wiemy. Hania przesyła buziaczki dla Antosia i też chce na narty. Pozdrawiamy i czekamy na następne relacje są super…

  11. Rodzice Dominiki K.

    Witamy! No no urodzony z Pana polonista. Z przyjemnością czytamy relacje
    z zimowiska i gratulujemy dorze zorganizowanego czasu. Daniel kibicuje Dominice i już planuje wyjazd z Wami w przyszłym roku.
    Gorąco pozdrawiamy:) Bożena i Piotr.

  12. mama Jasia

    właśnie widziałam Janka na kamerkach!!!! super!!!! dzięki Najwyższemu za technikę!!!

  13. żona Karola

    ach jak bardzo chciałabym być z Wami… kamerki internetowe wciągają i podglądam Was co nieco;)
    Pozdrowienia dla ks. Jana. dzięki za ekstremalne przeżycia mojego męża. Musiało być superancko :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress